Równie marna co samochody, jest też atmosfera w teamie. Po najgorszym w historii występów BMW w Formule 1 Grand Prix mechanicy leżeli na ziemi za garażami jak po przegranej bitwie. Niektórzy - ignorując obowiązujący w Bahrajnie zakaz spożywania alkoholu - pili piwo, próbując poprawić sobie koszmarny nastrój. Na odrobinę optymizmu stać było jedynie menedżera teamu Beata Zehndera. "Tylko jedno daje nam nadzieję. Gorzej już nie może być" - stwierdził on.