
Aby umieścić dziecko w przedszkolu, trzeba mieć nie tylko szczęście, lecz także coraz grubszy portfel. Kto chce posłać pociechę do państwowej placówki na osiem godzin dziennie, musi być przygotowany na wydanie nawet 650 zł miesięcznie. To o 20 zł więcej niż w grudniu. W górę poszła tzw. dodatkowa opieka nad dziećmi, czyli każda ponadnormatywna godzina (darmowych jest tylko pięć dziennie).
Opłaty rosną o 8,2 proc. – dokładnie o tyle, o ile 1 stycznia zwiększyła się pensja minimalna. I właśnie tego faktu samorządy używają jako argumentu, odpowiadając rodzicom na pytania: Dlaczego znowu podwyżki?. W rzeczywistości płaca minimalna nie ma wpływu na koszty funkcjonowania przedszkoli. Zdaniem ekspertów gminy znalazły zręczny sposób na zapewnienie sobie dodatkowych wpływów. Samorządowcy się bronią. Twierdzą, że do utrzymania publicznych placówek wciąż dokładają. Z pomocą miało przyjść im państwo – przed ostatnimi wyborami wszystkie partie deklarowały finansowanie bądź współfinansowanie opieki przedszkolnej z budżetu centralnego.