Ekspert: Deficyt to wina PiS
2009-09-09 12:07:21

Agencje ratingowe w poniedziałek zapowiedziały, że spodziewały się wysokiego deficytu i dlatego nie ma podstaw do pogorszenia wyceny wiarygodności pożyczkowej Polski. To zdaniem resortu finansów dobra wiadomość, ponieważ rząd zmierza zwiększyć emisje obligacji za granicą.

Dariusz Styczek: Czy można było uniknąć tak wysokiego deficytu w przyszłorocznym budżecie? Andrzej Rzońca: Deficyt w 2010 r. jest efektem złych działań poprzedniego rządu, których skutkiem było obniżenie obecnych dochodów budżetu i wzrostu wydatków. W 2007 r. wydatki budżetowe wzrosły, nie licząc współfinansowania projektów unijnych, o 19 mld zł. Podczas gdy w tym roku wzrost ten sięgnął jedynie 7,5 mld zł. W tym i przyszłym roku konsumujemy decyzje rządów PiS. Na przykład obniżenie składki rentowej kosztować będzie budżet 24 mld zł, ulga prorodzinna 3 mld zł, niższy podatek PIT to kolejne 4 mld zł mniejszych wpływów budżetowych plus dodatkowe miliardy wyparowały z budżetów samorządów. Poza tym wprowadzenie waloryzacji emerytur powiązanej ze wzrostem wynagrodzeń w gospodarce spowoduje konieczność dopłaty do FUS 5 mld zł. W sumie wszystkie te posunięcia kosztowały budżet około 60 mld zł. I dlatego mogę śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z dziurą budżetową Gilowskiej -- Kaczyńskich.

Następna strona
Poprzednia strona
(2/5)