Szerszeń zawiódł Kubicę
2010-02-02 20:24:04

Naprawdę jest optymistą czy robi dobrą minę - trudno zgadnąć. Wydaje się pochłonięty pracą i zdeterminowany do przekucia w sukces trudnej sytuacji w Renault. W swoim cierpkim stylu potrafi z niej nawet żartować: "W zeszłym sezonie w Abu Zabi jakiś dziennikarz mówi: <Renault wycofa się z F1, podpisz kontrakt z Toyotą>. Dwa dni poźniej Toyota wycofała się z F1, może temu dziennikarzowi pomyliły się teamy" - opowiadał Polak w poniedziałek. Niektórzy sugerowali, że to Kubica był gwarantem przetrwania Reanult. Gdyby zrezygnował z umowy, team mógłby nie znaleźć inwestora (Genii Capital). "Odkąd tylko zacząłem pracę z teamem, jestem zadowolony ze swojej decyzji. Na trudnościach wszyscy się tu czegoś nauczyli. Prędzej czy później mamy nadzieję wrócić na szczyt" - zapewniał.

Renault odnosiło największe sukcesy w sezonach 2005-2006, kiedy Fernando Alonso został mistrzem świata. Potem było coraz gorzej, aż do zeszłego, najsłabszego sezonu z aferą singapurską, po której zespół z hukiem opuścili szef Flavio Briatore i sponsorzy. "Nie pracowałem wcześniej z Briatorem, z nowym szefem Erikiem Boullierem też niezbyt długo. To zupełnie nowa sytuacja. Ale najważniejsze, że większość ludzi, którzy byli w Renault w najlepszych czasach, ciągle tu jest. Właśnie z nimi spędzam najwięcej czasu" - opowiadał Kubica.

Następna strona
Poprzednia strona
(4/5)