MILENA SADUREK: Miałam już dość tego co działo się w Metalu. Jak długo można słuchać obietnic i kłamstw? Jak długo można pracować bez wynagrodzenia? W Galati dostałam tylko pierwszą, październikową pensję. Od tamtego czasu na moje konto nic nie wpłynęło. Zamiast pieniędzy karmiono nas kolejnymi obietnicami. Prezes klubu (Corneliu Mangalea - przyp. red.) obiecywał, że lada chwila pieniądze będą, że za kilka dni ureguluje zaległości. Niestety, te kilka dni przeciągało się w nieskończoność. Byłyśmy oszukiwane.
PS: Zostawiła pani zespół w trudnym momencie przed meczami play-off Ligi Mistrzyń. Trener i koleżanki nie mieli pretensji?
Najmniejszych. Wszyscy rozumieją moją decyzję. Inne dziewczyny zrobiłyby to samo, gdyby nie to, że nie mają wyjścia. Rumunki nie dostały jeszcze pieniędzy za poprzedni sezon, ale wciąż się łudzą, że coś od prezesa dostaną. Tylko dlatego zostały jeszcze w klubie. Ja straciłam wiarę.
PS: Jak to się stało, że klub wpadł w takie tarapaty?