Mąż pani posłanki nie lubi polityki. Nawet bardzo - więc Beata Kempa nie ma wątpliwości, że gdyby zażyczył sobie, by skończyła romans z polityką, to nie wahałaby się ani chwili. "Jeśli mąż by sobie zażyczył, żebym odeszła, to jestem w stanie wziąć torebkę i natychmiast przyjechać do niego z Warszawy. Jestem tego w stu procentach pewna" - deklaruje. Miłość posłanki do małżonka jest godna pozazdroszczenia. Lojalność Beaty Kempy budzi szacunek, tym bardziej, że na co dzień przebywa ona w zmaskulinizowanym środowisku. Posłanka wyznaje, że innych mężczyzn traktuje po przyjacielsku. Ale szczerze wyznaje, że gdyby na kawę zaprosiłby ją poseł Ryszard Kalisz, to by nie odmówiła.
Czytaj więcej w najnowszym numerze "Wprost"