Wiślaczki bardzo agresywnie broniły pod koszem i ciężko było w tę strefę wejść z piłką koszykarkom Frisco Sika. Jednak znalazły one na to sposób - celne rzuty z obwodu (często za trzy punkty, skuteczność w "trójkach" w tej części meczu miały nieco ponad 50 procent, ale w całym spotkaniu 32 procent).
W trzeciej kwarcie żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi niż dwa punkty. Dopiero w 28 min, po błędzie Hollie Grimy (strata piłka w ataku) i rzucie Janell Burns, wiślaczki objęły 6-punktowe prowadzenie (61:55), a w 29 min było nawet 63:55. Jednak na 5 min i 30 sekund przed końcem meczu Czeszki doprowadziły do remisu - po 65. Potem 6 punktów z rzędu zdobyły Polki (w tym "trójka" Eweliny Kobryn). W końcówce przyjezdne mimo, że atakowały z większym animuszem, fatalnie pudłowały. Emocje sięgnęły zenitu, gdy na 18 sekund przed końcem - po rzucie rozpaczy za trzy Jeleny Skerovic - piłka trafiła do kosza i było 76:73. Potem do kosza trafiła już tylko Marta Fernandez.