Po meczu długo nikt nie wychodził z hali. Koszykarki Wisły fetowały z kibicami, a Liron Cohen śpiewała po polsku "Jazda, jazda, jazda" i "Tylko Wisła TS". Był szampan na parkiecie (rozlany też na... kibiców i dziennikarzy), jak i race.
"Nie przegraliśmy w Krakowie ani jednego meczu, a to dzięki wam, kochani kibice" - powiedziała do fanów Liron Cohen. Z kolei Ewelina Kobryn dodała także na parkiecie: "Spełniło się moje największe marzenie jakim był awans do Final Four".
"Krakowskie piekło" - jak określają halę Wisły dziennikarze z Czech - było zapełnione fanatycznymi kibicami "Białej Gwiazdy" na półtorej godziny przed rozpoczęciem meczu. W efekcie każda wychodząca na rozgrzewkę koszykarka z Krakowa dostawała burze braw. Ostatecznie spotkanie oglądał nadkomplet widzów - ok. 2500.
Jednak trener wiślaczek Jose Fernandez po meczu podkreślił, że to nienormalne, aby krakowski klub nie miał większej hali, aby kibice mogli w dobrych warunkach oglądać takie mecze jak środowy.