Jednak najwięcej kwiatów szło na Jadwigi, Stanisława, no i oczywiście na Dzień Kobiet. Wtedy kupował nawet po 5 tys. sztuk. - Ładowałem kwiaty do fiata 125p. aż po sam sufit, tak że ledwo sam się mieściłem, ale towar szedł jak świeże bułeczki - wspomina. Do samych Zakładów Metalowych dowoził 8 tys. kwiatów.
Mercedes za wiązankę
Bo biznes z goździkami to był pewniak. W Dzień Kobiet towar rozchodził się w półtorej godziny, a ludzie kupowali nawet złamane kwiaty z podłogi. Zaś w mniejszych miejscowościach po 8 marca kwiaciarnie przez tydzień bywały zamknięte. - Nie było już towaru u dostawców - mówi kwiaciarz Wiesław Kaźmierczak z Gliwic.