Ś jak Świstak.pl
Przykłady Hama i Zajkiewicza tak zainspirowały e-biznesmenów, że polska sieć zapełniła się porwanymi adresami. A sąd domen jest wręcz zasypywany przeróżnymi sprawami związanymi z typosquattingiem. - Procesów o porwania było już co najmniej kilkanaście, a o wadze problemu świadczy, że coraz częściej kończą się one sporymi karami dla porywaczy - mówi Matusiak. - Adres internetowy staje się dla firm równie ważny jak adres realny i ostro o prawa do niego walczą - dodaje. Tak ostro, że jak się nieoficjalnie mówi, najwyższe kary dla porywaczy sięgały już nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
A procesów może być jeszcze więcej, bo niedawno przybyły nowe możliwości spekulowania na adresach WWW. Do września 2009 roku można było przy rejestracji domen używać tylko alfabetu łacińskiego. Teraz do użytku dopuszczono także polskie znaki i od razu pojawiły się konflikty. Najgłośniejszą sprawą jest spór między Rafałem Agnieszczakiem, do którego należy popularny serwis aukcyjny Świstak (funkcjonujący przez lata pod adresem Swistak.pl), a niejakim Maciejem B., który zarejestrował witrynę Świstak.pl. Sąd uznał, że było to działanie na niekorzyść Świstaka, i nakazał oddanie porwanej domeny.