Tak powinna wyglądać gra dla dwóch
2010-02-13 19:40:16

Cyfrowy kompan to bowiem nie tylko patologia, o której powinniśmy szczerze pogadać z psychologiem. To przede wszystkim wyjątkowo niegramotne cielę, które na polu bitwy potrafi doprowadzić do szału absurdalnymi poczynaniami: beztroskim rwaniem do przodu wprost pod ogień krzyżowy, upartym strzelaniem w grubą ścianę, za którą chowa się przeciwnik, kłopotami ze znalezieniem drogi z punktu A do punktu B - długo by zresztą wyliczać. Pół biedy, gdy wydawca nie ukrywa, że dany tytuł stworzono z myślą specjalnie o zabawie w duecie – przypadek obu „Army of Two” - bo samotny gracz przynajmniej wie z góry, że nie będzie się bawił szampańsko. Gorzej, gdy tryb kooperacji zastępuje klasyczną rozgrywkę w tytułach dotąd z nim nie kojarzonych. Przykładem takiego wątpliwego awansu jest „Resident Evil 5” – gra, przy której samotny nabywca, skazany na współpracę z wyjątkowo nierozgarniętą wirtualną partnerką, ma prawo niepochlebnie pomyśleć o autorach.

Następna strona
Poprzednia strona
(2/6)