Wydawca „CSI” Ubisoft zadbał, by w nowej grze pojawił się rozpoznawalny Laurence Fishburne, który dołączył do telewizyjnej obsady w dziewiątym sezonie serialu. Jego kopia jednak – tak jak innych pracowników CSI – jest nieco woskową wypadkową starań projektantów i ograniczeń silnika gry. Może już czas na poważną modernizację zamiast kosmetycznych zmian.
Łamigłówkowy kryminał tradycyjnie zleca rozwikłanie pięciu kryminalnych spraw, przy których znani z serialu specjaliści asystują graczowi, nowo przyjętemu pracownikowi CSI. Jak przystało na Vegas, wydarzenia kręcą się wokół pracownic nocnych klubów, rozrywkowych przybyszów z daleka, macherów od sportów walki i gwiazd na odwyku. Rozgrywka jest inna niż w klasycznych grach łamigłówkowych. Przede wszystkim nie ma tu łamigłówek per se. Trudno oczekiwać po analitykach śladów z miejsca zbrodni, że zapuszczą się w jakieś ukryte podziemia, trafiając na wyrafinowane mechanizmy i układanki do rozgryzania.