Składanie potłuczonego naczynia, narzędzia mordercy, jest tu śmiesznie łatwe, podobnie jak dopasowywanie do siebie fragmentów łańcucha DNA. Zbieranie tych subtelnych śladów również nie nastręcza wyzwań, trzeba tylko wykazać się cierpliwością w przeczesywaniu wskaźnikiem myszy każdego zakątka związanych ze sprawą miejsc. Liczba takich obszarów oraz osób do przesłuchania jest niewielka, za to czeka nas mnóstwo pracy z już zebranymi śladami i niezła zabawa z logicznym budowaniem z tych puzzli spójnych hipotez. Na każdym nowym przedmiocie warto poszukać odcisków, śladów krwi bądź innych substancji, by następnie w laboratorium spróbować powiązać je z informacjami zdobytymi wcześniej (po drodze zaglądając do lekarza, który przeprowadził autopsję ofiary). Skojarzenie podejrzanego z miejscem lub narzędziem zbrodni jest podstawą do zdobycia nakazu jego przesłuchania, pobrania DNA bądź odcisków – i tak dalej. To mrówcza, wymagająca konsekwencji praca; zwolennicy zwiedzania egzotycznych wysp bądź ratowania świata przed spiskiem tajnych stowarzyszeń będą ziewać.