PAULINA NOWOSIELSKA: Liczyła pani kiedyś, ile kobiet w Polsce zajmuje dyrektorskie stanowiska?
ANNA STREŻYŃSKA: Nigdy nie robiłam takich rachunków. Z mojego punktu widzenia jest wszystko jedno. Zawsze szukam partnerów, którzy mają zajadłe podejście do pracy. I jeśli gdzieś na wysokim stanowisku zdarzy się już kobieta, oznacza to, że musi być piekielnie zajadła.
Pani droga do fotela prezesa UKE była łatwa, prosta i przyjemna?