Ściskam dziewczynę i mówię: super, teraz zmieni się cały twój świat. A jednocześnie myślę: chyba palnę sobie w łeb. Bo właśnie powstaje wyrwa w moim zespole. Mam zablokowany etat. Owszem, mogę kogoś zatrudnić na jej miejsce, ale tylko na czas określony. Na jaki dokładnie? Tego nawet sama nie wiem. Na takie warunki żaden fachowiec się nie zdecyduje. Przyjdzie raczej desperat, ktoś przypadkowy, bez doświadczenia.
Mam wrażenie, że nie najlepiej ocenia pani urząd pełnomocnika rządu ds. równego traktowania?
Absolutnie nie. Nawet od dłuższego czasu współpracujemy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo dzieci w internecie oraz promowanie reklamy wolnej od stereotypów. Jak na osobę, która przez większą część swojej działalności miała tylko ośmiu pracowników, Elżbieta Radziszewska dokonuje cudów. Tym bardziej że działa w wybitnie niesprzyjającym otoczeniu. Mam czasem wrażenie, że urząd pełnomocnika jest traktowany z przymrużeniem oka zarówno przez polityków, jak i społeczeństwo. Tymczasem to właśnie w tym urzędzie pracuje się nad takimi zagadnieniami jak równowaga między życiem osobistym a pracą czy spełnieniem kobiety w roli matki i pracownicy. Tyle że w tych dziedzinach trudno o spektakularne sukcesy. To praca na dziesięciolecia.