To oznacza, że pominięte zostaną w wielu przypadkach polskie agencje reklamowe czy firmy eventowe. Na przykład w Hiszpanii Adidas może wydać na czerwcowe akcje promocyjne kilka milionów euro, w Polsce - kilkaset tysięcy. Podobnie jest w przypadku innych firm. "Projekt marketingowo-promocyjny przygotowany przez nasz koncern przy okazji mundialu w RPA w założeniu daje szanse lokalnym rynkom, ale nie jest polską adaptacją" - mówi nam Dariusz Wójcik, marketing manager w firmie Continental.
"Szczerze mówiąc, nie słyszałem ostatnio o przypadku polskiej agencji reklamowej, która celuje w sponsorów FIFA. A nawet jeśli jakaś celuje, to raczej nie ma to sensu" - dodaje Konrad Pudło, szef firmy Pentagon Research. "Zasada, którą kierują się wielkie koncerny, sponsorzy mistrzostw świata, w naszym kraju jest prosta: nie ma Polaka, nie ma wydarzenia. A skoro nie ma wydarzenia, to nie będziemy tworzyć specjalnego budżetu na jakieś dodatkowe akcje. Na pewno stracą na tym polskie firmy. Bo dom mediowy w Polsce obsługujący na co dzień Budweisera nie dostanie jakichś ekstrazleceń, takich tylko na potrzeby mundialu".