
Chińscy pianiści wiedzą, jak oczarować Europę i Amerykę. A może wiedzą to stojący za nimi specjaliści od PR. Co prawda styczniowy występ Lang Langa w Polsce sprawił miłą niespodziankę nawet najbardziej wybrednym melomanom, jednak powszechny entuzjazm wydaje się zdecydowanie przesadzony. Chiński pianista przekroczył po prostu granicę oddzielającą pretensjonalną, młodzieńczą wirtuozerię od oryginalnej i stylowej zarazem, choć wciąż nazbyt egzaltowanej interpretacji.
Nijaki nastolatek
Niespodzianek nie przyniósł natomiast występ Li Yundi, który pomimo upływu lat wciąż pozostaje tym samym, utalentowanym, lecz nijakim nastolatkiem.