"Gdzież są kobiety, które przejęły pałeczkę z rąk Barbary Castle i Shirley Williams (płomienne oratorki Partii Pracy z lat 60. i 70. zasiadające w rządach Harolda Wilsona i Jamesa Callaghana) czy Margaret Thatcher (konserwatywna premier z lat 1979-90)?" - pyta publicystka dziennika Suzy Jagger. I odpowiada sama sobie: "Nie są zapaśniczkami wagi ciężkiej na ławach rządowych, ani nie są źródłem fermentu na ławach opozycji".