UEFA ma na myśli najgłośniejsze przypadki - Chelsea i Manchesteru City. Oba kluby do niedawna miały ogromne długi. Istnieją i sportowo mają się bardzo dobrze tylko dzięki subsydiom swoich właścicieli - odpowiednio Romana Abramowicza i szejka Mansoura. Obaj jednak w każdej chwili mogą powiedzieć, że znudził im się angielski futbol lub tamtejsza pogoda i zamierzają zainwestować na przykład w Vila-real. Chelsea i Manchester City zostaną z wielkim długiem, którego nie będzie miał kto spłacić, długiem wygenerowanym przez nadmierne ambicje byłych właścicieli tych klubów. UEFA chce uniknąć takiej sytuacji. "Właścicielowi może w każdej chwili znudzić się płacenie. Wtedy zarząd klubu mógłby pokazać mu kontrakt, który trzeba respektować" - zauważa Infantino.
Roca przyjął propozycje UEFA z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony nowy przepis zabezpieczałby klub przed nieodpowiedzialnymi miliarderami, ale z drugiej - może miliarderów powstrzymać przed inwestycją w klub. Szczególnie tych, na których Hiszpanom zależy najbardziej - z Rosji czy Azji (obecnie w kluby Primera Division inwestują głównie przedsiębiorcy z Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej).
czytaj dalej