Kowalczyk, która już praktycznie zapewniła sobie Dużą Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ, w punktacji sprintu ma 33 pkt przewagi nad nie startującą już w tym sezonie Słowenką Petrą Majdic. Teoretyczne szanse na wyprzedzenie Polki mają Finka Aino Kaisa Saarinen - strata 104 pkt i Bjoergen - strata 138 pkt.
W finale Kowalczyk prowadziła, ale na jednym z zakrętów zahaczyła o nartę Bjoergen i upadła. "Nie jestem do końca pewna, ale wydaje mi się, że jej narta wjechała pod moją. Na zakręcie Polka pojechała zbyt szeroko" - powiedziała po biegu Bjoergen.
"Nie widzę żadnego przewinienia Marit. W sprincie takie przypadki się zdarzają" - dodał szef ekipy norweskiej Age Skinskad.
Nic nie zapowiadało takiego przebiegu finału. Kowalczyk do mety dobiegła ze łzami w oczach, prawie minutę po triumfatorce. Wcześniej prezentowała znakomitą formę. W eliminacjach uplasowała się na drugim miejscu, za Saarinen. Nie dała szans rywalkom w ćwierćfinale i półfinale.