Okazuje się bowiem, że zasiłki dla samotnej matki wychowującej dziecko są wyższe niż w przypadku zalegalizowanego związku małżeńskiego. Irlandzki precedens obnażył przede wszystkim słabość unijnego prawa. Okazuje się urzędnicy w Dublinie mogą bez przeszkód unieważniać w majestacie prawa legalne śluby, zawierane przed konsulami obcych państw.
Ale przecież takie jednostronne unieważnianie małżeństw konsularnych nie ma nic wspólnego z duchem traktatu lizbońskiego. Nie ma nic wspólnego z zasadą zaufania i lojalnej współpracy. To ponury duch lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.