Prawie jak komuniści
Amenabar podkreślał, że nie chodziło mu o atak na chrześcijaństwo, ale o uniwersalny obraz mechanizmów bezsensownej, niszczycielskiej przemocy, religijnego fanatyzmu, żywotności najbardziej pierwotnych instynktów, których nie zdołał do końca okiełznać żaden system wartości. Faktycznie, gdyby zmienić dekoracje i w miejsce chrześcijańskich parabolan podstawić komunistycznych ideologów rewolucji październikowej, nie tak wiele trzeba by w scenariuszu "Agory" zmienić, by uzyskać ekstrakt odwiecznych mechanizmów rządzących każdym rewolucyjnym przewrotem i każdą religijną wojną. Amenabar dekonstruuje owe mechanizmy precyzyjnie. Nikogo nie oszczędza. Chrześcijanie owszem, są agresywni, ale i mordowani przez nich Żydzi dopuszczają się prowokacji. Z kolei kapłani starych bóstw, a nawet oświeceni filozofowie, grzeszą pychą i podżegają wyznawców do nienawiści. Uruchomiona spirala zła wydaje owoc rządzy krwi niezależnie od tego, jaką kto wyznaje religię. Ludzie zawsze lubili, lubią i będą lubili się wyrzynać i zawsze znajdzie się jakaś idea, która da im ku temu sankcję - zdaje się mówić Amenabar.
Czytaj dalej >>>