Barciś: Długo musieli mnie namawiać
2010-03-11 12:04:47

Czas to jedno, ale czy o zgodę pytał pan też żonę i syna? To właśnie małżonka razem z synem namówili mnie żebym w końcu zatańczył. Bo ja mimo, że mam teraz więcej czasu to i tak chyba ze strachu bym nie chciał tańczyć, po prostu uważałem, że jestem za stary. Oczywiście wtedy zawsze przypominano mi kolegę z teatru – Krzyśka Tyńca, bo on dał radę i to troszeczkę mnie mobilizowało. Poza tym żona powiedziała mi: "Słuchaj, jak weźmiesz w tym udział, to będziesz młodszy, bo poprawisz sobie kondycję, zdrowie, no i czegoś się nauczysz."

Przyszedł czas treningów, ćwiczeń no i co wtedy? I Masakra, no może nie aż tak tragicznie, ale bolało mnie absolutnie wszystko. Na szczęście mam cudowną partnerkę, która jest wyrozumiała. Choć jest bardzo wymagająca, to cierpliwa i bardzo mi życzliwa, co jest bardzo ważne. Bo ja jestem człowiekiem, któremu jeśli podcina się skrzydła, to się załamuje, chowa się w mysią dziurę i nie wyłazi stamtąd.

Następna strona
Poprzednia strona
(2/5)