Barciś: Długo musieli mnie namawiać
2010-03-11 12:04:47

Po treningach uczy pan żonę kroków? Nie, nie, po treningach zazwyczaj jadę do teatru, gram jedno przedstawienie, potem drugie. Wracam około 23, jeszcze otwieram moją stronę internetową, bo tam wszyscy na mnie czekają. A potem przewracam się na łóżku i zasypiam. Rano wstaję i znowu w ten kierat. Ale jestem przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Ja w ogóle lubię pracować.

Jak reagują koledzy z branży na pana tańczenie? Bardzo, bardzo życzliwie. W ogóle wszyscy ludzie życzliwie reagują. Na każdym kroku spotykam się z sympatią. Sklepowe w sklepach, panowie na stacjach benzynowych, wszyscy mi kibicują i cieszą się, że będą mnie oglądali. To jest bardzo miłe, a z drugiej strony potworna odpowiedzialność. Bo co, jeśli ich zawiodę...?

Następna strona
Poprzednia strona
(3/5)