Od 12 lat ani funkcjonariusze z policyjnej grupy "Generał", ani dwoje prokuratorów Jerzy Mierzewski i Elżbieta Grześkiewicz nie sprawdzili, czy jest to krew jednego z gangsterów, których podejrzewano o pociągnięcie za cyngiel. Zamiast tego śledczy z uporem badali, czy to krew generała Marka Papały, który leżał martwy kilkaset metrów dalej. Oskarżyciele nie zbadali tego nawet po interwencji prokuratora Roberta Tarsalewskiego, który w 2008 roku badał, w jaki sposób policja i prokuratura prowadzą śledztwo. To znany oskarżyciel, który posłał za kratki łódzkich "łowców skór".
Dokumentacja śladów krwi, które mógł zostawić morderca, znajduje się w warszawskim sądzie okręgowym. Za zgodą sądu przeczytaliśmy akta procesu Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego, pseudonim Słowik. To gangsterzy oskarżeni o zlecenie i współudział w zabójstwie generała Marka Papały. Na ławie oskarżonych zabrakło jednak wykonawcy zlecenia. Dotarliśmy także do analizy prokuratora Tarsalewskiego. Z całej lektury wyłania się zatrważający obraz śledztwa pełnego błędów. Zupełnie jak sprawa porwania Krzysztofa Olewnika.