Na przeszkodzie stoi także mentalność. Okazało się na przykład, że barierą w podnoszeniu kwalifikacji przez szwaczki byli ich mężowie. Nie chcieli się zgodzić na uczestnictwo kobiet w szkoleniach, bojąc się, że ich żony zyskają pewność siebie, poznają nowe środowisko i będą się buntować w domu.
Optymizmu nie dodaje fakt, że także pracodawcy nie widzą sensu szkoleń dla najgorzej wykształconych. 73 proc. badanych przedsiębiorców stwierdziło, że w tej grupie występuje tak duża rotacja pracowników, że warto uczyć kogoś, kto swoje umiejętności wykorzysta w innej firmie. "Boją się, że stracą tanią siłę roboczą" - uważa Szut.