Klienci nad Sekwaną wiedzą, że wszędzie zapłacą tyle samo, więc to nie cena, ale sama książka skłania ich do zakupu. Prace nad wprowadzeniem przepisu o stałej cenie rozpoczęło też środowisko wydawców. - Większość przychyla się do tego pomysłu - mówi Piotr Marciszuk, szef Polskiej Izby Książki reprezentującej wydawców. On też twierdzi, że historie z zaniżanymi cenami zdarzają się przy każdej niemalże premierze bardziej oczekiwanej książki. To psuje interes zwykłym księgarniom, które zaczynają naciskać na wydawców, by coś z tym zrobiły. - Wstępnie rozpatrujemy wprowadzenie rocznego okresu ochronnego na ceny. Rozmawialiśmy już o tym z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim, którego resort właśnie pracuje nad nowelizacją ustawy o książce, i uzgodniliśmy, że stała cena będzie brana pod uwagę - mówi Marciszuk.
Tylko wojna moźe coś zmienić
Szyki księgarzom i wydawcom może jednak pokrzyżować polskie prawo antymonopolowe. Przepisy są jasne. Wprowadzanie przez producentów czy sprzedawców stałej ceny minimalnej jest nielegalne. - Tylko leki oraz produkty spożywcze na wypadek wojny czy klęski żywiołowej są wyłączone z tych przepisów. W każdym innym wypadku mamy do czynienia ze zmową cenową - mówi Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.