Zawodniczce, a także jej ewentualnym pomocnikom, grożą bardzo poważne konsekwencje, i to nie tylko ze strony FIS (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej). "Jeśli zarzuty się potwierdzą, na pewno czekają ją 2-3 lata bezwzględnej dyskwalifikacji, wykluczenie z kadry olimpijskiej na Soczi, zostanie odebrane jej też stypendium" - grozi prezes Nurowski. "A gdy okaże się, że ktoś ją do tego namówił albo jej w tym pomógł, złożę wniosek o dożywotnią dyskwalifikację tej osoby".
czytaj dalej
Żadne podejrzenia nie powinny raczej dotyczyć trzykrotnej medalistki olimpijskiej Justyny Kowalczyk. Ona bowiem znajduje się pod opieką własnego teamu, który funkcjonuje zupełnie oddzielnie od kadry A-Mix. Jednak to właśnie Kowalczyk, która kilka lat temu sama miała wpadkę dopingową (jednak znacznie mniejszego kalibru - wzięła bowiem lekarstwa zawierające niedozwolone substancje), oskarżyła w Vancouver Marit Bjoergen, o stosowanie zakazanych środków dla podniesienia wydolności. "I jak my teraz wyglądamy, co o nas napiszą zagranicą? Jeden wielki wstyd" - ubolewa Nurowski.