Argentyna: Gabriel Arroyo (15), Javier Filardi (3), Martin Costa Blanco (8), Nicolas Uriarte (1), Rodrigo Quiroga (15), Federico Pereyra (6) i Alexis Gonzales (libero) oraz Lucas Chavez (13), Sebastian Sole, Giani Gaston (1).
Obaj trenerzy postawili tym razem na młodość. W wyjściowej szóstce biało-czerwonych zabrakło tych, którzy w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy w Izmirze grali pierwsze skrzypce. Pojawił się za to Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, czy Patryk Czarnowski. Również Argentyna do Polski przyleciała w odmłodzonym składzie.
Kibice w Hali Stulecia wysłuchali wcześniejszych próśb zawodników i tylko nieliczni wzięli ze sobą trąbki. Doping był jednak równie głośny i nie ustawał nawet wtedy, gdy Polakom nie wychodziło.
Mistrzowie Europy, by myśleć jeszcze o awansie do turnieju finałowego nie mogli sobie pozwolić na wpadkę. Argentyńczycy udział w Final Six jako gospodarze mają zapewniony, dlatego do Europy przyjechali głównie po naukę.