Wszyscy pamiętamy sukienkę małżonki ówczesnego premiera Leszka Millera, jaką założyła na wizytę cesarza Japonii. Niewyszukana letnia sukienka usiana napisami „love”, „sexy”, „pink” nie tylko nie należała do najbardziej stylowych. Z pewnością była tak daleko od etykiety, jak to tylko możliwe… Cesarz i cesarzowa nie wiedzieli, gdzie oczy podziać, a i sama premierowa chowała się za mężem…