
Miglaski na blogu w serwisie salon24.pl opisuje, jak TVN w "Faktach" wyglądałą relacja z przesłuchania Drzewieckiego: "Trwała nie dłużej niż minutę i ograniczała się do pokazania przekomarzania się głównego bohatera z Beatą Kempą o to, czy zapisałaby się do Platformy. Nic, słownie nic, o meritum sprawy, o aferze, o gniciu państwa".
Europoseł PiS ma dwie koncepcje w tej sprawie.