"W najlepszym wypadku można to tłumaczyć profilem tej stacji, swoistym infotainment, zabawianiem się na śmierć. W najgorszym - świadomym działaniem na rzecz swych politycznych przyjaciół, jak to określił niezrównany Andrzej Wajda" - kpi Migalski.
Polityk, który kiedyś był politologiem oskarża, że to próbka tego, co będzie się działo, gdy partia Donalda Tuska przejmie media publiczne.
"To będzie poważne ograniczenie demokracji, bo zlikwiduje się faktycznie (choć nie formalnie) pluralizm informacyjny. A to oznaczać będzie jedno - fasadowość i pozorność demokratycznego charakteru naszego ustroju" - uważa Migalski.
Europoseł zahacza też o zapewnienia PO, że odpolityczni media publiczne. Jego zdaniem kłam tym obietnicom zadają nominacje Bronisława Komorowskiego do KRRiT Krzysztofa Lufta i Jana Dworaka.