Wtekście dla "Newsweeka" Sosnowski napisał m.in.: "Czy można sobiewyobrazić, że w sporym europejskim kraju, spełniającym jakobydemokratyczne normy, dwie partie dzielą między siebie media publiczne,umawiając się, na których antenach będą prowadziły akcje propagandowe?Nie trzeba sobie tego wyobrażać, ponieważ doszło do tego na Państwaoczach. Firma nazywa się Polskie Radio, jej radzący sobie dotąd oddziałto Trójka, a umawiające się partie to PiS i SLD".
"Piszę o tym,choć tu pracuję, ponieważ uważam, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć,co się dzieje w mediach utrzymywanych z pieniędzy podatników, by -zgodnie z ustawą - służyły im bezstronną informacją, wspieraniem debatypublicznej, propagowaniem kultury wysokoartystycznej" - głosił m.in.tekst w "Newsweeku".
Fundacja Helsińska protestuje przeciwkonaganie dla Sosnowskiego, bo - jak podkreśla - "uznanie, że jednorazowapublikacja prasowa mogła naruszyć w niniejszej sprawie zakazkonkurencji i powinna być poprzedzona zgodą Zarządu przeczy gwarancjomwolności słowa oraz tłumi możliwość wyrażania krytycznych opinii podadresem pracodawcy".