Jak Unia wydaje miliony... na siebie
2010-07-20 06:25:00
Bruksela zamierza pilnować deficytów budżetowych w państwach UE, sama zaś tworzy cieplarniane warunki dla rozwoju kosztownej biurokracji. Z jednej strony rosną wydatki na działanie samej Komisji Europejskiej. Z drugiej - powstają wyspecjalizowane do walki z kryzysem agendy, które generują nowe koszty. Część z nich zyskała w brukselskim slangu nawet swoje nazwy - to tzw .ink castles, czyli zamki z atramentu, w których powstają tysiące stron nikomu niepotrzebnych raportów. 

Już 1 stycznia przyszłego roku rozpoczną swoją działalność cztery duże instytucje: Europejski Organu Nadzoru Bankowego (EBA), EuropejskiOrgan Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA),Europejski Organ Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) oraz Europejska RadaOceny Ryzyka Systemowego (ESRC). Roczny koszt ich działania to 20 mln euro.

Następna strona
(1/3)